sobota, 9 stycznia 2016

Cz.IX

Hej już do was wracam nexty na tym blogu będą się pojawiały zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami czyli w każdą sobotę. Dajcie znać w komentarzu czy chcielibyście jakiegoś HOT-a. Zapraszam do czytania i proszę o komentarz. Pozdrawiam nutka3321


Dojechał do domu Hany nawet nie w dwie minuty.
Piotr: Co się stało? Gdzie jest Łucja?.
Hana: On traktował mnie jako przykrywke.
Piotr:O czym ty mówisz?
Hana:On jest gejem.
Piotr: Mówiłem żebyś się z nim nie spotykała.
Hana:Wiesz co? Teraz to już sama nie wiem czy to ja mam takiego pecha, czy po prostu w tych czasach każdy facet to dupek.
Piotr: Uważam że każdy facet to dupek-Hana uśmiechnęła się.- obrażają, okłamują i zdradzają-Pocałował Hane i zaniósł ją do sypialni. Położył kobietę na łóżku i powoli zaczął pozbywać się części jej garderoby...
***
Leżeli wtuleni w siebie. Piotr wstał i zaczął się ubierać.
Hana:Już idziesz?
Piotr: Muszę wracać do domu.
Hana:No tak żona czeka
Piotr: Hana...-Wyszedł z pokoju, Hana zaczęła się ubierać. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Piotr: Otworzę! - Podszedł do drzwi i je otworzył.
Łucja: Cześć Wujek -przytuliła Piotra-on nie jest moim wujkiem ale ja tak na niego mówię-dziewczynka zwróciła się do "cioci" Marty.
Piotr: Dzień dobry.
Marta: Dzień dobry
Łucja: Co ty tu robisz?
Piotr: Twojej mamie spadła półka w sypialni. Musiałem pomóc -uśmiechnął się do dziewczynki. Do drzwi doszła Hana.
Hana: O cześć Marta.
Marta: Przyprowadziłam już małą.
Hana:A gdzie Weronika ?
Marta: Bolał ją brzuch. Została w domu
Piotr: To ja już lecę.
Hana:Jeszcze raz dzięki za ten kran w kuchni.-Marta uśmiechnęła się.
Piotr: Kran? A kran. Nie ma za co.
Marta: Ja też już idę.
Hana: Nie wejdziesz na herbatę?
Marta: Nie, lecę do Werci.
Hana: To następnym razem.-Marta wyszła. Hana poszła do salonu, a Łucja do swojego pokoju. Po chwili przyszła usiadła Hanie na kolanach.
Łucja: Mamusiu-zapytała dziewczynka-skąd wiemy, że się zakochaliśmy?
Hana: Widzisz kochanie-zaczęła matka- To tak jak z gwiazdami.
Łucja:Z gwiazdami?-zdziwiło się dziecko
Hana:Tak skarbie-uśmiechnęła się łagodnie kobieta.-Gdy zerkniemy na niebo nocą,widzimy miliony malutkich świecących  punkcików. Dopiero po jakimś czasie dostrzegamy, że jedna z nich świeci najjaśniej. Tylko dla nas. Staje się tą najważniejszą- naszą gwiazdką.
Łucja:Rozumiem,czyli jeśli ktoś jest taką gwiazdką to wtedy się zakochaliśmy.
Hana: Jesteś bardzo mądrą dziewczynką zupełnie jak tatuś.
Łucja: A jak poznać że to jest ta gwiazdka?
Hana: Widzisz. Taka osoba się o nas troszczy widzimy w niej trochę więcej niż przyjaciela.
Łucja: To w takim razie. Zakochałam się w tobie- dziewczynka podskoczyła i przytuliła mamę.
Hana: To bardzo  miło. Obejrzymy jakąś bajkę?
Łucja: Taaak. Kaczora Donalda
Hana: Przecież ty już Oglądałaś to ze sto razy.
Łucja: No i co z tego?
***

Piotr: Kochanie?
Emilia:Tak?
Piotr: Z kim ja byłem zanim byłem z tobą?
Emilia: Nie wiem. Nie mówiłeś nigdy jak ma na imię. Jakaś rok młodsza od Ciebie. Z tej samej uczelni.A czemu pytasz?
Piotr: A nie wiem,a nie przypadkiem z Haną?
Emilia: Ty byłeś kiedyś z Haną?
Piotr: No właśnie nie wiem.
Emilia:Nie sądzę
Piotr: Może i tak. -do pokoju wbiegł Antek
Antek: Tato kiedy pojedziemy do zoo?
Piotr: W Sobotę mam wolne.
Antek: Mamo pojedziesz z nami?
Emilia: Niestety idę do pracy.
Antek: To może weźmiemy ze sobą Lucje i ciocie Hane?
Piotr: Ciocia Hana pracuje.
Antek: A Lucje?
Piotr: Jak mama jej pozwoli to weźmiemy. Leć spać. Jutro do szkoły.
Emilia: O której jedziesz do pracy jutro?
Piotr: Po południu.
Emilia: Odbierzesz dzieci?
Piotr: Nie dam rady.
Emilia: Ja też nie
Piotr: Hana ma wolne.
Emilia: A skąd to wiesz?
Piotr: Pracujemy w jednym szpitalu .
Emilia: To zadzwonię do niej.
Piotr: Dzisiaj jest już późno, ja jutro zadzwonię.
Emilia:Okey. Dobranoc.


KOLEJNY DZIEŃ

Hana:Kochanie , ubieraj się zaraz się spóźnisz do szkoły.
Łucja: Mamo ktoś puka.
Hana: Zaraz otworzę. Co ty tutaj robisz?
Piotr: Miłe powitanie- Podszedł bliżej Hany.
Hana: Łucja jest w domu
Piotr: Jeszcze? Przecież oni mieli dzisiaj wcześniej jechać.
Hana: Dlaczego.?
Piotr: Wycieczka do teatru.
Hana: Cholera zapomniałam
Piotr: Co ty byś beze mnie zrobiła.
Hana: Łucja szybko do auta.Raz raz
Piotr: Hana?! A nie zamykasz domu?! Hana!!- Hana niedługo wróciła do domu zobaczyła kartkę na parapecie okna. ,,Zamknąłem drzwi, klucz jest pod wycieraczką. Żartowałem musisz do mnie przyjechać"
Hana: Hej jesteś?
Piotr: Wejdź.
Hana: Przyszłam po klucze.
Piotr: Ale ja nie mam twoich kluczy
Hana: Bardzo śmieszne
Piotr: Coś za coś - wskazał palcem na swój policzek
Hana: To jest szantaż?
Piotr: Nie
Hana: Okey to od dziś mieszkam z Tobą.
Piotr: Śpisz też ze mną?
Hana: Bardzo zabawne. Oddaj te klucze
Piotr: Nie oddam
Hana: To sama sobie poszukam-Hana zaczęła przeszukiwać pokolei półki w salonie- Nie przeszkadza Ci to?
Piotr: Nie
Hana: No dobra dam Ci tego buziaka W POLICZEK- Oczywiście na zwykłym pocaunku się nie skończyło...- No  dobra oddaj klucze.
Piotr: No jeszcze raz i Ci oddam
Hana: Zapomnij. Nie powinniśmy tego robić. Ty zdradzasz żonę a ja...
Piotr: A ty kogo?
Hana: Obiecałam sobie kiedyś coś.


//Ela: Hej idziesz ze mną na randkę?
Hana: Podwójną randkę?
Ela: No tak jakby
Hana:   A co to za facet?
Ela: Taki jak wszyscy.
Hana: Czyli?
Ela: Kolacyjka, winko, seks i do domu
Hana: Nic z tego
Ela: Hana zabaw się co ci szkodzi?
Hana: W życiu nie pójdę do łóżka z...
Ela: Żadnym facetem blablabla. Mówiłaś że Łucja to najlepsze co w życiu Cię spotkało.
Hana: Bo to najlepsze. Ale nie zrobie drugi raz tego błędu.  Nie zakocham się w nikim kto mnie nie kocha.//


Piotr: Żyjesz??
Hana: A tak. Idę sobie poszukać tych kluczy gdzie są ?w sypialni?
Piotr: Zgadnij.Ja idę do kuchni zrobić Coś do Jedzenia.
Hana: Nie rób. Ja idę zaraz do domu.
Piotr: Jak znajdziesz klucze.
Hana: Znajdę - Przeszukiwała wszystko po kolei. Dziwnie się czuła grzebiąc w cudzych rzeczach. Otworzyła szafkę nocną Piotra. Zobaczyła małe pudełeczko przewiązane wstążką. Rozejrzała się czy nie przyszedł Piotr i otworzyła pudełeczko. Jej oczom ukazał się test ciążowy z pozytywnym wynikiem. Rzuciła pudełkiem i wyszła do kuchni.
Hana: Oddaj klucze
Piotr: Buziak?
Hana: Nie mam zamiaru się z tobą droczyć. Oddaj!
Piotr: Już już- wyjął klucze z kieszeni i oddał kobiecie. Hana wybiegła z domu. Pobiegła do siebie i zaczęła przeglądać kanały w telewizji w poszukiwaniu jakiegoś sensownego programu
 ***
Piotr nie zrozumiał o co chodziło Hanie. Wszedł do sypialni. spojrzał na otwartą szuflade i na test. Wsiadł w samochód i pojechał do Emilii
Piotr: Jesteś w ciąży?-kobieta zauważyła zdenerwowanie na twarzy Piotra
Emila: Żartujesz, przecież się zabezpieczamy.
Piotr: No własne.A ten test u mnie w szafce?
Emilia:To test Magdy. Zrobiła test jak była wczoraj i miała go dać w prezencie swojemu narzeczonemu ale zapomniała wziąć i wrzuciłam go do twojej szafki bo była bliżej
Piotr: To dobrze.
Emilia: A teraz przeszkadzasz mi trochę
Piotr: Już idę.- Piotr od razu pojechał do Hany. To było nie w pożądku że musiał sie tłumaczyć Hanie. Zadzwonił do drzwi.
Hana: Nie możemy się spotykać teraz...
Piotr: Ale...
Hana: Kiedy twoja żona...
Piotr: Ale ...
Hana: Jest z Tobą w ciąży. Powinieneś się..
Piotr: Ale Emilia nie jest w ciąży!
Hana: Nie rozumiem
Piotr: To nie był jej test. Hana kocham Cię. Przepraszam że to mówię . Rozwiodę się, weźmiemy ślub i wyjedziemy.
Hana: Najpierw zrób to pierwsze.
Piotr: Mogę wejść?
Hana: Proszę
Piotr: Opowiesz mi trochę o ojcu Łucji?
Hana: Po co?
Piotr: Zaczynam leczenie neurologiczne co do pamięci po wypadku. Chciałem zacząć od starych znajomych. To był ktoś z naszej uczelni ?
Hana: Tak, więc to przystojny...
Piotr: A imię ?
Hana: Piotr. Przystojny brunet. Zielone oczy. Miał słodkiego pieprzyka na przedramieniu w kształcie serduszka. Ale potem mu zniknął. Łucja jest bardzo do niego podobna.
Piotr: Nie kojarzę
Hana: Na jakiejś imprezie przegrał zakład i przefarbował sobie włosy na rudo.
Piotr: Nadal nie pamiętam.Dobra jeszcze chciałem zapytać czy mogę zabrać jutro Łucje do zoo.
Hana: Jasne -Nastała dziwna cisza, a po chwili Piotr zapytał:
Piotr: Ty jesteś z Polski?
Hana: A czemu pytasz?
Piotr: Masz takie nie polskie imię.
Hana: Jestem z Izraela. Przyjechałam tu w wieku 15 lat
Piotr: Aha. Dobra mam niedługo dyżur lecę- Piotr podniósł się. Do Hany zadzwonił telefon.
Hana: Słucham... Ale jak to?... Gdzie jestescie?....  Już jadę.
Piotr: Co się stało?
Hana: Łucja źle się czuje muszę jechać...


,,Cholerna bezsilność, gdy mimo szczerych chęci nie możemy zrobić nic by było tak jak dawniej"

2 komentarze:

  1. fajne ;)) czekam na hota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że chociaż jeden komentarz z odpowiedzią się pojawił:* Oczywiście na wasze życzenie napiszę HOT-a . Pozdrawiam nutka3321

      Usuń