sobota, 23 stycznia 2016

Cz.XI

Zapraszam na kolejną część. Krótki fragment jest +18 dlatego młodsze osoby proszę o pominięcie tego fragmentu lub tej części. Miłej lektury. nutka3321



Tretter: O czym ty mówisz.?
Hana: Przepraszam ale to jest moja sprawa.
Tretter: No tak przepraszam- dyrektor wyszedł z sali. Minął się w drzwiach z Piotrem
Piotr: Hana. Musisz już iść
Hana: Nie mogę zostać?
Piotr: Nie bardzo. Jutro do niej przyjdziesz.
Hana: Pa kochanie
Łucja: Pa
Piotr: Choć zawiozę Cię
Hana: Kochanie jutro mam rano dyżur to będę do Ciebie zaglądać
Łucja: Dobra mamo.
Hana: Do jutra
Łucja: Już możesz iść
Hana: Już idę. Pa - kobieta dała córce buziaka w czoło i wyszła
Piotr: Pewnie zauważyłaś, że jej stan się poprawił. Jak dobrze pójdzie to za dwa dni ją wypiszemy
Hana: To dobrze.
Piotr: Zawiozę Cię do domu.
Hana: Dziękuję
***
Piotr: Kochanie wróciłem!
Emilia: Nie mów tak do mnie i nie krzycz tak bo obudzisz Antka
Piotr: Przepraszam
Emilia: Gdzie byłeś?
Piotr: W szpitalu
Emilia: Ze swoją córeczką na boku. Już wiem dlaczego ciągle gościła w naszym domu
Piotr: Ona nie jest moją córką
Emilia: Nie wierzę w żadne Twoje słowo
Piotr: To że ona tak myślała...
Emilia: Nie będę Cię słuchała
Piotr: Rozumiem, że mam spać na kanapie
Emilia: Idź spać gdzie chcesz. Ale na pewno nie w tym domu
Piotr: Kochanie...
Emilia: Nie mów tak.
Piotr: Według Ciebie gdzie mam iść?
Emilia: Idź sobie do Hany. Z nią przecież masz lepiej
Piotr: Żebyś wiedziała- wziął torbę i wyszedł z domu.
***
Hana oglądała telewizję. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Spojrzała przez wizjer- Piotr. Otworzyła drzwi.
Hana: Hej
Piotr: Hej przenocujesz mnie?
Hana: Jasne. Wchodź- Mężczyzna wszedł do środka. Zdjął płaszcz.
Piotr: Mogę spać na kanapie albo u Łu...- kobieta stanęła na palcach i pocałowała Piotra. Ten odwzajemnił pocałunek. Podniósł Hane i ciągle całując położył na łóżku w  sypialni.Szybko rozpiął swoją i jej koszulę. Zaczął całować jej brzuch. Po chwili pozbył się jej stanika i zaczął pieścić jej piersi. Ściągnął jej spodnie, a potem zsunął swoje. Hana dotknęła dłonią jego męskości. Poczuła że jego członek staje się coraz większy. Nagle przerwała pocałunki.Pomyślała o Łucji. O swojej obietnicy.
Piotr: Stało się coś ?
Hana: Nie- ponownie go Pocałowała. Teraz to on dotknął jej kobiecości, a ta rozchyliła nogi. Piotr wszedł w nią. Jeszcze bardziej wpiła się w jego usta. Jego ruchy były wolne i taktowne. Ich jęki wypełniały całą sypialnię. Znowu zaczął dotykać jej piersi. Przyspieszył swoje ruchy. Oboje doszli w tym samym momencie.Złożył w niej swoje nasienie  i wyszedł z niej. Leżeli obok siebie i wyrównywali oddechy.  
Hana: Dziękuję.
***
Hana: Piotr wstawaj. Za pół godziny mamy dyżur.
Piotr: Już wstaję.
Hana: Idę wziąć prysznic,  śniadanie masz na stole
Piotr: Dziękuję
Hana: Drugi prysznic jest na górze a ręcznik w salonie.
Piotr: Aha
Hana: No wstawaj.
Piotr: No już.
Hana: Rób co chcesz. - wzięła ręcznik do ręki. Po drodze do łazienki zajrzała do pokoju córki i zdjęła ze ściany zdjęcie Piotra. Schowała je w szufladzie. Poszła do łazienki i odkręciła ciepłą wodę. Tego potrzebowała- gorący prysznic.

Piotr wstał z łóżka i zajrzał do kuchni. Wziął recznik z salonu i kierował się do górnej łazienki. Po drodze zajrzał do pokoju Łucji. Jego uwagę przykuło zdjęcie które stało na półce. Przedstawiało Hanę z Łucją zaraz po urodzeniu. Był pewien że ma z Haną zdjęcie mniej więcej z tego okresu. Odłożył fotografię na miejsce i poszedł do łazienki. Odkręcił zimną wodę. Tego potrzebował- zimny prysznic.

Oboje wyszli z łazienki.
Piotr: Wow. Ślicznie wyglądasz
Hana: Dziękuję- Hana lekko musnęła usta Piotra. Ubrana była w czarno-białą koszulę wkasaną w czerwone rurki.
Piotr: Zjemy razem ?
Hana: Jasne-usiedli przy stole- Więc mówisz, że się rozwodzicie?
Piotr: Nic takiego nie powiedziałem. -Hana skrzywiła uśmiech-  No ale pewnie tak
Hana: Smucisz się? Jak dla mnie to dobrze. Nigdy jej nie lubiłam. Ja nie wiem gdzie ty miałeś oczy.
Piotr: Już Ci mówiłem. Zaszła w ciążę co miałem zrobić?
Hana: Wrócić do dziewczyny, która Cię kochała.
Piotr: Tylko jeden problem, takiej nie było.
Hana: Na pewno?
Piotr: A poza tym nie chciałem zostawiać jej z tym samej.
Hana: No tak...
Piotr: Zaraz...
Hana: Jedziemy?
Piotr: Tak. Nie sprzątamy?
Hana: Jak wrócę to to pozbieram- wyszli z domu i wsiedli do samochodu Piotra. Byli w drodze do spitala
Hana: Możesz u mnie zostać dopóki Łucja nie wróci.
Piotr: Nie, przecież nie będę u Ciebie mieszkał. Wynajmę coś jak Emilia na dobre mnie wyrzuci.
Hana: Jak chcesz- dojechali do szpitala. Hana wyszła z auta i ruszyła do szpitala w drzwiach spotkała Wiktorię
Wiktoria: A wy to tak zawsze będziecie razem jeździć?
Hana: No może, zobaczymy- przyjaciółki zaczęły się śmiać. Hana udała się na dziecięcy. Podeszła do Tomasza.
Hana: Hej. Co z nią?
Tomasz: Jak na razie wszystko okey.
Hana: To dobrze. - pożegnała się z lekarzem i poszła do sali córki.
Hana: Hej kochana
Łucja: Hej. Mamo?
Hana: Tak
Łucja: Czy ciocia Emilka pokłuciła się wczoraj z wujkiem?
Hana: Tylko trochę.
Łucja: Aha. Tutaj obok mnie leży taka fajna Madzia i ona powiedziała że jak jej rodzice się klucili to się rozwiedli.
Hana: Nie no co ty skarbie. Ciocia z wujkiem się nie rozwiodą.
Łucja: O Madzia się obudziła. Możesz już iść.
Hana: No wiesz co. Dopiero przyszłam.
Łucja: Ale już idź.
Hana: Okey przyjdę jak skończę pracę.
Łucja: Mhm.
***
Piotr: Słucham
Emilia: (...)
Piotr: Pamiętam
Emilia: (...)
Piotr: Zrobię u nas w szpitalu
Emilia:(...)
Piotr: Pa

***

Rafał: O... Pan doktor z synem. Co was do mnie sprowadza
Piotr: Sluchaj... Morfologia z rozmazem.
Rafał: Stary...
Piotr: No proszę. Emilia mnie zabije.
Rafał: No tak żona. Już, zobaczę co da się zrobić

2 GODZINY PÓŹNIEJ

Rafał: Piotr, ty oddawałeś kiedyś krew swojej żonie,  nie?
Piotr: Tak
Rafał: A Rh+ ?
Piotr: No tak. Mamy tą samą grupę.
Rafał: No, a Antek ma AB Rh-
Piotr: Coś mi sugerujesz?
Rafał: Ja? Ja tylko jako stary przyjaciel próbuje Ci coś udowodnić.
Piotr: A i A nie może dać... Mój syn...
Rafał: Nie jest twoim synem - Jakby dokończył zdanie za Piotra
Piotr: Nie to nie możliwe.  Musimy to jeszcze raz sprawdzić
Rafał: Jak chcesz. Przyprowadź jutro na izbę Antka.
Piotr: Albo nie. Nie musimy...- Piotr nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał.Wyjął z kieszeni telefon i  Wybrał numer do swojej żony...


8 komentarzy: