Witam, na początku chciałam złożyć wam życzenia. A więc życzę wam zdrowych, pogodnych świąt, aby zmartwychwstały Jezus obdarzył was zdrojem łask, a w lany poniedziałek, abyście nie mieli na sobie nawet jednej suchej nitki :D Teraz życzę miłej lekturki #nutka3321
Hana: Nie wiem od czego zacząć
Terapeuta: Zacznij od początku
Hana: To może się zejść
Terapeuta: Nic nie szkodzi. Myślę, że twoja historia podniesie innych na duchu.
Hana: Okey. Wszystko zaczęło się jak miałam piętnaście lat...
No więc dzień moich piętnastych urodzin. Moja mama poinformowała mnie, że wyjeżdżamy z mojego rodzinnego kraju. Kraju, z którym wiązałam wiele wspomnień, a miałam tam też mojego najlepszego przyjaciela. No dobra wtedy nazywałam go moim chłopakiem. Miał na imię James. Najgorsze co wiązało się z wyjazdem z Izraela to pożegnanie właśnie z nim, z moim chłopakiem. Nadszedł dzień wyjazdu
- Mamo, musimy jechać? - zapytałam z nadzieją, że może jednak zostaniemy. - A może tata...
- Tata nas zostawił i wyjechał-przerwała mi - znalazł sobie inną.-spojrzała w ziemię tak jakby nie miała ochoty o tym mówić
-No właśnie wyjechał do Polski, a my też musimy tam jechać?- zapytałam, a mama podniosła na mnie wzrok
- Jeśli o to ci chodzi, to na pewno nie spotkamy taty.
- Tak, ale mamo ja wolałabym zostać tutaj z moimi przyjaciółmi z Jamesem i Julie. - Nasz lot już się zbliżał, a mi nadal nie udało się jej przekonać do zostania.
- Skarbie...- spojrzała na mnie- ja mam tam pracę. Może to dziwne, ale w Polsce znalazłam pracę, w szpitalu.
- To chore. - oburzyłam się
- Hana! - krzyknęła na mnie
- Wiesz co? Żałuję, że nie wyjechałam z tatą! - szybko pożałowałam swoich słów. Nie wiem po co to powiedziałam.
- Doprawdy? - spojrzała na mnie, miała w oczach łzy. Zaczęła iść w stronę odprawy
-Przepraszam! - pobiegłam za nią. - Mamo przepraszam! - prawda była taka, że moja mama miała wtedy 25 lat. Zawsze kochała mojego ojca, a on zwiał jak miałam 8 lat do Polski z jakąś dwudziestolatką z tego kraju.
-Skarbie - przerwała - rozumiem cię, ale wiesz, ty go nie znałaś.
- Mamo, przepraszam
- Nic się nie stało. Chodź bo nam odleci samolot- uśmiechnęła się do mnie. Miała krótkie blond włosy i nie była zbyt wysoka.
- Idziemy - załapałam ją za rękę i usmiechnełam się; i tak znalazłam się w Polsce. Moja mama zaczęła pracować w szpitalu w Leśnej Górze nigdy już się z nikim nie związała. Jak miałam dwadzieścia pięć lat zaczęłam pracować jako ginekolog w tym samym szpitalu. Poznałam przystojnego Piotra. Bardzo miło mi się z nim rozmawiało. Uwielbiałam spędzać z nim czas często chodziliśmy na kawę lub piwo do naszej ulubionej knajpy. On był moim najlepszym przyjacielem. Jak miałam 27 lat moja mama miała wypadek nikt jej nie dał rady uratować, ale największy koszmar zaczął się na jej pogrzebie.
-Jak się masz?- usłyszałam za sobą głos. Odwróciłam się i zobaczyłam tam... mojego ojca. Poznałam go, bo regularnie wysyłał nam zdjęcia ze swoim synem. Miał ciemne, krótkie włosy i niebieskie oczy. Był bardzo wysoki. Ubrany był w ciemnozielone spodnie i czarną kurtkę.
- Co ty tu robisz?- zapytałam
- Co ty teraz porabiasz? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Jestem lekarzem.
- Lekarzem? - spojrzał na mnie wymownie
- Tak lekarzem
- Matka zaraziła cię swoją pasją
- Tak zaraziła
- Nie nadajesz się na lekarza. Ja myślałem, że zostaniesz prawnikiem po ojcu.
- Naprawdę tak myślałeś?
- Tak. Naprawdę tak myślałem. A co z aktorstwem? Matka zawsze mówiła, że chcesz być aktorką.
- Przepraszam, chciałam zostać chwilę sama. - spojrzałam w jego oczy i poszłam w stronę parkingu. Zadzwonił do mnie telefon. Spojrzałam na wyswietlacz. Tak, to był Piotr, ale nie odebrałam nie miałam teraz ochoty z nim rozmawiać. Nadal szłam w kierunku auta.
- Cieść - usłyszałam. Poznałam ten głos z rozmów przez telefon. Szczerze przyznam, że tylko jego mi tam brakowało.
- Hej, James - odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem na ustach
- Baldzo mi pszkro z twoja mama.
- Nie... - spojrzałam przed siebie - Nie rozmawiajmy o tym...
-Moge cosz dla Ciebie źrobić? - pomyślałam chwilę
- Nie - odpowiedziałam w końcu - albo po prostu - spojrzałam na niego - zostaw mnie samą.
- Tęskniłem za tobą. - spojrzał w moje oczy. Nasze spojrzenia się spotkały. Patrzył na mnie jakby wiedział wszystko o czym myślę. Czułam się wtedy jak 12 lat temu. Jakbyśmy nadal się kochali. Musiałam mu odpowiedzieć szczerze.
- Ja za Tobą też. - powiedziałam ciągle patrząc mu w oczy. James podszedł i mnie przytulił. Uniosłam głowę. Nasze wargi prawie się stykały. Usłyszałam za nami chrząknięcie. Momentalnie się oderwałam od Jamesa. Spojrzałam za siebie.
- Cześć Hana
- Piotr - mój głos brzmiał tak jakbym na niego czekała
- Przedstawisz nas? - zapytał z lekkim wyrzutem
- Tak, jasne. To jest James - wskazałam na niego - mój stary kolega, a to...
- Widziałem - Piotr powiedział cicho, ale go zignorowałam
- a to jest Piotr, Piotruś - poprawiłam się mój... - prawdę mówiąc nie byliśmy parą, tylko czasami się spotykaliśmy to raczej jak przyjaciele . Nie wiedziałam co mam powiedzieć
- Przyjaciel - Dokończył za mnie. Podali sobie ręce
- A co ty tu robisz? - Zapytałam mojego przyjaciela
- Nie odbierasz telefonów
- Szczerze to chciałam zostać chwilę sama - spojrzałam na nich - ale spotkałam Jamesa.
- Jasne - Piotr spojrzał na mnie, a później na mojego towarzysza - to co, nie będziemy przeszkadzać. James, może pójdziemy na jakieś dobre piwo?
- Ciemu nie. - odpowiedział mu, co bardzo mnie zdziwiło. James podobno nie był zbyt towarzyski.
- To nie jest dobry pomysł - pomyślałam, ale nic nie mogłam zrobić. Pożegnałam się z nimi i poszłam do swojego auta. Miałam już dosyć wrażeń na dzisiaj.
Świetne!! Czekam na nexta! :*
OdpowiedzUsuńczkam na dalszy rozwój wydarzeń
OdpowiedzUsuńkiedy następna część ?
OdpowiedzUsuńKiedy next?
OdpowiedzUsuńNiedługo :) Na początku przyszłego tygodnia powinna się pojawić :)
UsuńSuper;)
OdpowiedzUsuń