sobota, 1 lipca 2017

Zostańmy przyjaciółmi cz.6

Hej! Jeśli ktoś tu jeszcze zagląda to zapraszam was na next :) Dajcie znać jak wam się podoba :)

6.

 - Przepraszam, masz rację, nie powinienem tak reagować 
- Miło, że zauważyłeś
- Może pójdziemy dzisiaj na lunch?
- Wiesz, nie mam ochoty - odmówiłam. Podniosłam głowę znad papierów i zobaczyłam opatrzoną ranę na głowie Piotra. Ach tak, czyli to z nim James się pobił.
- O matko, ty też ?
- O co Ci chodzi?
- Mi? O co mi chodzi?  No naprawdę o co mi może chodzić? 
- No właśnie nie rozumiem, wytłumacz mi to.
- O nic. Wyjdź
- Ale..
- Wyjdź, mam dużo pracy.

Posłusznie wyszedł. Naprawdę nie chciałam się z nim kłócić, ale mnie irytował.

***

- Chodziło Ci o tę ranę?
- Mhm..
- Taka mała spina
- Z moim narzeczonym?
- No niestety
- O co Ci chodzi, co? Odkąd pamiętam, go nie akceptujesz. Ciągle się go czepiasz
- Może zapytasz o to swojego narzeczonego, hm? - zapytał retorycznie Piotr i odszedł. Wtedy nie wiedziałam, o tym, że James go... A właściwie nie ważne. Wspomnę o tym później. Zaraz po odejściu przyjaciela, Koło szpitala pojawił się James.
- James? 
- Tak, kochanie?
- Dlaczego wy się tak nie lubicie?
- Kto?
- No ty i Piotrek?
- On znowu u Ciebie był?! - Mój przyszły mąż wpadł w szał. Wyglądał tak, jakby chciał mnie zaraz uderzyć
- Rozmawialiśmy, ale o co chodzi?
- Przepraszam- Opanował się- po prostu jestem o Ciebie zazdrosny. Nie lubię jak on Cię przytula i z Tobą rozmawia. - zaczęłam się śmiać
- Żartujesz? Zazdrosny o Piotrka? Jesteśmy przyjaciółmi. Nie musisz się martwić - mówiłam, ciągle się śmiejąc.
- No tak przepraszam. Poczekasz na mnie tutaj? Muszę skoczyć do toalety
- Mhm 
- Hana...- Usłyszałam Piotra. Tak jakby czekał na odejście Jamesa.
- Coś jeszcze?
-Rozstałem się z Julią - odwrócił się i odchodził
-Przykro mi! - krzyknęłam za nim. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.

***

- James.. Ostatnio ciągle się kłócimy... Może powinniśmy sobie zrobić przerwę
- Chcesz przerwy?
- Tak, potrzebuję jej. Proszę... Rozstańmy się na jakiś czas. Zobaczymy czy będzie nam siebie brakować. 
- Hana, ja Cię kocham. I ja pocekam.
- Dobrze.

   James zabrał część swoich rzeczy i wyszedł z mieszkania. Nie miałam pojęcia dokąd poszedł. Ale przecież nie była mi ta widza wtedy do niczego potrzebna. Zadzwoniłam do Piotra. 
- Hej, Możemy się spotkać?
- Hej, Hana. No nie bardzo ale możemy pogadać przez telefon. Co się stało? 
- Pokłóciłam się z Jamesem
- Spokojnie, zaraz się pogodzicie. 
- Wyprowadził się 
- Ouu.. Nie martw się kochana..
-A Ty czemu rozstałeś się z Julią?
- Miała innego narzeczonego.. I syna.
- Co? Ach tak.. Słyszałam jak właśnie kiedyś rozmawiała z jakimś dzieckiem jak do niej zadzwoniłam.. Przykro mi.. Na prawdę.. - Usiadłam na łóżku i wzięłam do ręki laptopa. Otworzyłam swoją skrzynkę pocztową. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. " Gartulujemy, została pani przyjęta na szkolenie w Berlinie" 
- Dobra Hana, muszę kończyć.. Pa pa pa
- Czekaj! - rozlaczyl się.. Spróbowałam zadzwonić jeszcze raz, nie odebrał... Pojadę do niego, jak go nie będzie to najwyżej wrócę do siebie. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Pojechałam do domu Piotra. Otworzyła mi kuzynka mojego przyjaciela, wpadała często  do Piotrka, więc bardzo dobrze się znałyśmy. 
- Jest Piotr?- Zadałam Alce pytanie
- Tak... Znaczy jest trochę zajęty, ale zaraz powinien zejść. Wejdziesz? Poczekasz? 
- Tak.
Czekanie na przyjaciela dluzylo mi się niemiłosiernie.. Nagle usłyszałam niejednoznaczne dźwięki z góry.. 

- Czy to..? 
- Ta.. Jakaś dupeczka do niego wpadła.. "Och.. Ach.. Piotr szybciej, Piotr mocniej.. " - Na samą myśl o tym zrobiło mi się niedobrze.. Prawie zwymiotowalam.. - Tak wiem okropne.. Ale zaraz skończą.. - zrobiło mi się jeszcze bardziej niedobrze i już teraz to pobiegłam do łazienki.. - luz też tak czasami mam... Mój kuzyn jest przecież nadto obrzydliwy.. 
- Wiesz, pójdę już.. 
- Nie no poczekaj.. Naprawdę zaraz zejdą.. 
- Nie.. Wiesz słabo się poczułam chyba zatrułam się tym chinczykiem.. Nie mów Piotrkowi że byłam, pa.. - wyszłam z domu i wróciłam do siebie... Oczywiście sklamalam Alce.. Niczym się nie zatrułam i slabo też mi nie było.. Po prostu nie chciałam tam siedzieć.. Było mi przykro że mój pezyjaciel miał tak bogate życie towarzyskie podczas gdy ja siedziałam sama w domu.. Teraz to naprawdę zrobiło mi się słabo i mnie zemdliło.. 

15 minut później

- Dzień dobry
- Dzień dobry - wyszła do mnie kobieta która na pewno nie wyglądała na miłą osobę. - Czego chcesz, chyba nie przyszlas się na mnie pogapić
- Tak, przepraszam.. Od kilku dni mi jest niedobrze.. Ma pani coś na poprawę odporności?
- chwileczkę.. Zawroty głowy? 
- Tak
- Mdłości? 
- Tak
- Wymioty?
- No czasem
- Brak miesiączki? - o cholera... 
- Tak.. - kobieta postawiła na ladzie test ciążowy... 
- Nie.. - pokiwalam głową.. Kobieta zmierzyła mnie wzrokiem
- Dziewica?
- Nie... 
- Jak chcesz to mogę Ci uzyczyc łazienki
- Chcę.. - poszłam do toalety. Cholera nie teraz, tylko nie teraz.. Zrobiłam test.. Wyszłam z łazienki i pokazałam go tej kobiecie.. 
- No kochana.. Przykro mi. Ale nie załamuj się
- Muszę iść- szłam pospiesznym krokiem do drzwi.
- Jestem Anita, jak coś
- Hana! - krzyknęłam i pobiegłam do domu. Wyjęłam laptopa i napisałam wiadomość do mojego przyjaciela " Jesteś? "   " Idę na kolację z Magdą.." Cholera.. Jaką Magdą człowieku potrzebuję Cię! " Jasne, baw się dobrze"



3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. 52 year old Web Designer III Kleon Norquay, hailing from Windsor enjoys watching movies like Body of War and Lockpicking. Took a trip to St Mary's Cathedral and St Michael's Church at Hildesheim and drives a Econoline E150. opis

    OdpowiedzUsuń