sobota, 20 lutego 2016

Cz. XIV OSTATNIA

I DOSZLIŚMY DO KOŃCA OPOWIADANIA. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM KTÓRZY WYTRWALI. JEŚLI CHCECIE MIEĆ NIESPODZIANKĘ, TO NAJPIERW PRZECZYTAJCIE TĄ CZĘŚĆ, A POTEM ZERKNIJCIE NA ZDJĘCIA. LICZĘ, ŻE OCENICIE W KOMENTARZU MOJĄ "PRACĘ". TAK JAK JUŻ WSPOMINAŁAM TERAZ ROBIĘ PRZERWĘ (ok. 2-3 tygodnie) MUSZĘ POZAŁATWIAĆ TROCHĘ SPRAW PRZYWARNYCH. NIE ZOSTAWIAM WAS. DO ZOBACZENIA. MIŁEJ LEKTURKI #nutka3321



Piotr: Ja nie mam dla kogo tu zostać
Hana: A ja? Twoja córka? Twoi przyjaciele?- Hanie spływały po policzkach łzy
Piotr: Hana, Łucja do tej pory nie miała ojca. Lepiej będzie jak tak zostanie.Nie powiedziałem jej.
Hana: Ale ona Cię pokochała tak jak ojca.
Piotr: Właśnie dlatego wyjeżdżam.
Hana: Właśnie dlatego? Kiedyś myślałam że stworzymy wspaniały dom dla naszej córki, ale wyjechałeś. Jak wtedy zobaczyłam Cię w tym szpitalu moja nadzieja odżyła, ale potem zobaczyłam obrączkę na twoim palcu i całe moje marzenia szlak trafił. Postanowiłam nie niszczyć twojej rodziny. Jak dowiedziałam się o wypadku byłam w szoku. Przedstawiłam Ci Twój rysopis. Wspomniałam nawet o głupim pieprzyku- Hana uśmiechnęła się przez łzy- którego nienawidziłeś, a ja uważałam że jest słodki. A ty nadal nic.
Piotr: Kocham Cię- wypił się w jej usta. Na samą myśl, że już nie będzie tych pocałunków Hana zaczynała mocniej płakać.- zawsze Cię kochałem. Wtedy w szpitalu wiedziałem że Cię skądś kojarzę. Ja miałem wypadek , a Emilia to wykorzystała.-Spojrzał na Hane - Chciałbym żebyś przyszła na imprezę niespodziankę, którą mi jutro szykują. Będziemy mogli się pożegnać.
Hana: Piotr, ale ja nie chcę
Piotr: Hana, proszę Cię.
Hana: Kiedy wyjeżdżasz?
Piotr: Za trzy dni. Za tydzień mam sprawę. Za zgodą obydwu stron więc...
Hana: Trzy dni...
Piotr: Tak
Hana:  Wracajmy
Piotr: Proszę nie mów nigdy Łucji, że jestem jej ojcem.
Hana: Wracajmy
***
Wiki: Zebraliśmy się tu żeby pożegnać...
Przemek: To brzmi jak jakaś mowa pogrzebowa
Wiki: Okey jesteśmy tu żeby ostatni raz imprezować z Piotrem. Mamy coś dla Ciebie, mam nadzieję że powiesisz to sobie nad łóżkiem.-Wiki podała Piotrowi dużą ramkę ze zdjęciem całego personelu przed szpitalem.
Przemek: Wznieśmy toast-Przemek zaczął roznosić kieliszki z szampanem.
Hana: Ja dziękuję.
Przemek: No musisz
Hana: Dziękuję, nie mogę
Przemek: Jak chcesz. Wznieśmy toast! -Hana podniosła swoją szklankę z sokiem. Następnie Przemek włączył muzykę. Piotr podszedł do Hany.
Piotr: Zatańczymy?
Hana: Jasne. Ja też coś dla Ciebie mam , ale dam Ci to jutro jak przywieziesz Łucję. I chciałabym żebyś to otworzył dopiero jak dojedziesz.
Piotr: Okey, ale odprowadzisz mnie na lotnisko?
Hana: Nie wyjeżdżaj.- przytuliła się do Piotra.
Piotr: Hana, Już o tym rozmawialiśmy
Przemek: Hana? Co ty tak na trzeźwo?- podszedł do nich lekko już pijany Przemek.
Hana: Ja dzisiaj nie piję. - wyszła z pomieszczenia, usiadła na ławce i zamówiła taksówkę. Piotr wyszedł na zewnątrz i usiadł obok Hany.
Hana: Widziałam, że sprzedajcie dom
Piotr: Tak, Emilia dzisiaj wyjechała ja wyjeżdżam pojutrze.
Hana: Czyli już nie wrócisz?
Piotr: Nie, Hana. Jutro odbiorę Łucję z przedszkola to się z nią pożegnam
Hana: Piotr, kocham Cię
Piotr: Ja Ciebie też- pocałował Hane. Otworzyły się drzwi
Przemek: Ups.. Przepraszam
Hana: Nic się nie stało. Ja już idę.
Piotr: Hana!
Hana: Pa Piotr! Do jutra!
Przemek:  Chyba Coś Przeszkodziłem
Piotr: Stary ty jesteś kompletnie pijany. Koniec imprezy!
Przemek: Ale jak to? Już?
***
Piotr: Hej Łucja
Łucja: Hej
Piotr: Chodź, zawiozę Cię teraz do domu okey?
Łucja: okey. -wsiedli do auta i zamierzali na swoje osiedle- Czemu Antka nie było w przedszkolu? Jest chory?
Piotr: Nie, nie jest chory. Antek nie będzie już chodził tutaj do szkoły. Przeprowadził się. I ja też wyjeżdżam.
Łucja:Spoko ja też się przecież się przeprowadziłam.
Piotr: No właśnie.
Łucja: Wiesz... Powiem Ci coś w tajemnicy.- szepnęła
Piotr: Dobra...- odpowiedział szeptem. Spojrzał we wsteczne lusterko i uśmiechnął się do córki
Łucja: Jak mama myślała, że śpię to rozmawiała z ciocią Elą. I nie usłyszałam wszystkiego , ale na pewno powiedziała jej, że jest w ciąży. To znaczy że będę miała siostrę, albo brata.- cicho powiedziała do Piotra. Ten zatrzymał się na parkingu i poważnie spojrzał na Łucję.
Łucja: No co?
Piotr: Nic. To masz fajnie. Ja zawsze chciałem mieć rodzeństwo.
Łucja: Jedziemy do domu?
Piotr: Najpierw pójdziemy na lody
Łucja: Super!!- wyszli z auta i udali się do kawiarni. Zamówili lody i poszli na plac zabaw. Dziewczynka bawiła się, a Piotr usiadł na ławce.
//-Muszę Ci coś powiedzieć
-Ja też//
//Ja dzisiaj nie piję. Nie mogę.//
//Nie będę operowała, źle się czuję//
//Piotr, zrobisz ty ten rezonans? Bardzo mi na tym zależy//

Łucja: Chodź się ze mną pobawisz.
Piotr: Już idę- bawił się z małą w najlepsze. Nie zauważyli kiedy minęło tak dużo czasu. Piotr dostał SMS-a
" Gdzie wy jesteście? Martwię się. Nie odbierasz telefonów, Hana"
Piotr: Łucja!
Łucja: Co?
Piotr: Chodź już jedziemy.
Łucja: Już idę.-Udali się do auta Piotr spojrzał na zegarek było już 2 godziny po lekcjach Łucji. W końcu dojechali do domu.
Hana: No nareszcie. Martwiłam się.-spojrzała na córkę. - Zjesz z nami?- zwróciła się do Piotra.
Piotr: Jasne- wszyscy usiedli do stołu. Dziewczynka zaczęła opowiadać:
Łucja: No bo byliśmy na lodach, a później na placu zabaw- Hana uśmiechnęła się do Piotra. - No i jakiś chłopiec się przewrócił, ale naprawdę sam się przewrócił.
Piotr: Jestem świadkiem.
Łucja: Nie prawda, bo ty siedziałeś i cały czas myślałeś. No i później pani powiedziała wujkowi " niech pan uważa na córkę" - specyficznie akcentowała te słowa.
Piotr: No, a Łucja stanęła w mojej obronie i powiedziała " To nie jest mój tata, to jest mój wujek"- zaakcentował te słowa identycznie jak Łucja poprzednio. Hana uśmiechała się, słysząc jak zabawnie mówią.
Łucja: Wcale tak nie mówiłam- oburzyła się.
Piotr: A właśnie, że tak.
Łucja: Nie. - rzuciła w mężczyznę oliwką z sałatki.
Hana: Ej ej ej. Przesadzacie.
Piotr: Pyszna jest ta sałatka.
Łucja: No, nasza ulubiona. Z serem pleśnym.
Hana: Pleśniowym- zaśmiała się kobieta.  Piotr spojrzał na talerz Hany, co nie uszło uwadze dziewczynki.
Łucja: Mamo, a ty dlaczego jej nie jesz? Przecież to nasza ulubiona.
Hana: Nie mam ochoty- uśmiechnęła się.
Piotr: Napijemy się wina?
Hana: Niestety nie mam żadnego...- Piotr widział że w szafce stoi czerwone wino.  Hana wstała od stołu i zaczęła zbierać naczynia. Piotr wziął do ręki swoją marynarkę.
Hana: Idziesz już?
Piotr: Tak
Hana: Czekaj prezent
Piotr: Dasz mi jutro na lotnisku.
Hana: Do jutra.

Piotr wyszedł już z domu był już prawie przy furtce, kiedy Wybiegła Łucja
Łucja: zaczekaj!- Łucja podbiegła do Piotra i wskoczyła na jego ramiona. Mocno się przytuliła. Hana patrzyła na nich przez okno. -Szkoda, że jednak nie jesteś moim tatą.
Piotr: Pa Łucja- miał łzy w oczach. Dopadały go wyrzuty sumienia. Pocałował córkę w policzek i odszedł. Łucja stała i patrzyła na odjeżdżające auto.
***
Piotr: Rafał, ona jest w ciąży.
Rafał: Co?
Piotr: Próbowała mi powiedzieć, ale...
Rafał: Ale zaskoczyłeś ją wyjazdem.
Piotr: Łucja mi powiedziała.
Rafał: Może to nie prawda. Wiesz jak to dzieci...
Piotr: Łucja nie kłamie. Hana nie piła na imprezie. Unikała operacji i rezonansów. Nie jadła ulubionego dania na obiedzie, bo był w niej ser pleśniowy.
Rafał: No i co teraz zrobisz?
Piotr: Nie wiem. Nie mogę wyjechać.
***
Hana: Łucja!
Łucja: Tak mamo!?
Hana: Możesz na chwilkę przyjść!?
Łucja: Jestem- dziewczynka pojawiła się w drzwiach.
Hana: Chodź usiądź Koło mnie.- dziewczynka posłusznie to zrobiła. - Muszę Ci coś powiedzieć. Będziesz miała braciszka albo siostrzyczkę.
Łucja: Wiem
Hana: A skąd wiesz?
Łucja:Słyszałam jak rozmawiałaś z ciocią.
Hana:  A słyszałaś coś jeszcze?
Łucja: Nie, bo chyba zasnęłam
Hana: A mówiłaś komuś?
Łucja: Jeszcze nie
Hana: No to nie mów. A po drugie to wtedy z tym zdjęciem... Bo ty się wtedy nie pomyliłaś... Kochanie wujek Piotr naprawdę jest Twoim tatą.-odetchnęła z ulgą.
Łucja: A czy on jeszcze kiedyś nas odwiedzi?
Hana: Niestety nie- nagle usłyszała dźwięk telefonu. SMS od Piotra: ,, Nie ma mnie już w Leśnej Górze. Przyjeżdżam za dwa tygodnie na kilka dni to się spotkamy. Wtedy mi dasz ten prezent. Piotr" odpisała: ,,Czasami Cię nie rozumiem. Powiedziałam jej. Uznałam, że tak będzie lepiej, Hana"  zaraz odpisał: ,,Miałaś  nie utrudniać. Widziałaś jak ciężko nam było się rozstać, Piotr" ,, Masz rację widziałam. Ale nie mogłam dłużej patrzeć na tą smutną osóbkę, która patrzy na zdjęcie swojego ojca. Ona nie jest niczemu winna, Hana"

DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ.

,, Mam nadzieję że już jedziesz i masz ze sobą Łucję, Piotr"
,, Piotr, przecież mieliśmy nie utrudniać, Hana"
,, Proszę weź ją ze sobą, Piotr"

Hana: Łucja, chodź jedziemy się zobaczyć z tatą
Łucja: Super


Kobieta z córką dojechały na lotnisko. Hana wyszła z auta, wzięła ze sobą małą kopertę. Złapała córkę za rękę i szła przed siebie. Kiedy zobaczyła Piotra, puściła Łucję i rzuciła mu się w ramiona. Piotr postawił Hanę na ziemię. Uklęknął przed nią i wyjął małe czerwone pudełeczko z kieszeni.
Piotr: Wyjdziesz za mnie?
Hana: Tak- podała mu dłoń, by ten mógł włożyć pierścionek. Dookoła zaczęły unosić się czerwone balony w kształcie serc. Hana pocałowała Piotra.
Hana: Ja mam dla Ciebie prezent. Jest...
Piotr: Wiem
Hana: Skąd?
Piotr: Mam bardzo rezolutną córkę.- Hana spojrzała w stronę dziewczynki, a ta tylko się uśmiechnęła. Podbiegła do pary i mocno ich przytuliła...

,,Mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, jednak czasami dwoje ludzi potrzebuje chwili przerwy, by móc za sobą zatęsknić, uświadomić sobie jak wszystko blednie i traci sens bez drugiego człowieka"






KONIEC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz