niedziela, 20 marca 2016

Powrót!!

Powracam, ale uprzedam, że nexty nie będą się pojawiały regularnie :) Na pierwszą część zapraszam w następną sobotę :)

niedziela, 13 marca 2016

Przepraszam

Przepraszam was kochani. Miało być dwa tygodnie, ale musicie dać mi jeszcze trochę czasu :) Czekajcie na mmie cierpliwie :)

sobota, 20 lutego 2016

Cz. XIV OSTATNIA

I DOSZLIŚMY DO KOŃCA OPOWIADANIA. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM KTÓRZY WYTRWALI. JEŚLI CHCECIE MIEĆ NIESPODZIANKĘ, TO NAJPIERW PRZECZYTAJCIE TĄ CZĘŚĆ, A POTEM ZERKNIJCIE NA ZDJĘCIA. LICZĘ, ŻE OCENICIE W KOMENTARZU MOJĄ "PRACĘ". TAK JAK JUŻ WSPOMINAŁAM TERAZ ROBIĘ PRZERWĘ (ok. 2-3 tygodnie) MUSZĘ POZAŁATWIAĆ TROCHĘ SPRAW PRZYWARNYCH. NIE ZOSTAWIAM WAS. DO ZOBACZENIA. MIŁEJ LEKTURKI #nutka3321



Piotr: Ja nie mam dla kogo tu zostać
Hana: A ja? Twoja córka? Twoi przyjaciele?- Hanie spływały po policzkach łzy
Piotr: Hana, Łucja do tej pory nie miała ojca. Lepiej będzie jak tak zostanie.Nie powiedziałem jej.
Hana: Ale ona Cię pokochała tak jak ojca.
Piotr: Właśnie dlatego wyjeżdżam.
Hana: Właśnie dlatego? Kiedyś myślałam że stworzymy wspaniały dom dla naszej córki, ale wyjechałeś. Jak wtedy zobaczyłam Cię w tym szpitalu moja nadzieja odżyła, ale potem zobaczyłam obrączkę na twoim palcu i całe moje marzenia szlak trafił. Postanowiłam nie niszczyć twojej rodziny. Jak dowiedziałam się o wypadku byłam w szoku. Przedstawiłam Ci Twój rysopis. Wspomniałam nawet o głupim pieprzyku- Hana uśmiechnęła się przez łzy- którego nienawidziłeś, a ja uważałam że jest słodki. A ty nadal nic.
Piotr: Kocham Cię- wypił się w jej usta. Na samą myśl, że już nie będzie tych pocałunków Hana zaczynała mocniej płakać.- zawsze Cię kochałem. Wtedy w szpitalu wiedziałem że Cię skądś kojarzę. Ja miałem wypadek , a Emilia to wykorzystała.-Spojrzał na Hane - Chciałbym żebyś przyszła na imprezę niespodziankę, którą mi jutro szykują. Będziemy mogli się pożegnać.
Hana: Piotr, ale ja nie chcę
Piotr: Hana, proszę Cię.
Hana: Kiedy wyjeżdżasz?
Piotr: Za trzy dni. Za tydzień mam sprawę. Za zgodą obydwu stron więc...
Hana: Trzy dni...
Piotr: Tak
Hana:  Wracajmy
Piotr: Proszę nie mów nigdy Łucji, że jestem jej ojcem.
Hana: Wracajmy
***
Wiki: Zebraliśmy się tu żeby pożegnać...
Przemek: To brzmi jak jakaś mowa pogrzebowa
Wiki: Okey jesteśmy tu żeby ostatni raz imprezować z Piotrem. Mamy coś dla Ciebie, mam nadzieję że powiesisz to sobie nad łóżkiem.-Wiki podała Piotrowi dużą ramkę ze zdjęciem całego personelu przed szpitalem.
Przemek: Wznieśmy toast-Przemek zaczął roznosić kieliszki z szampanem.
Hana: Ja dziękuję.
Przemek: No musisz
Hana: Dziękuję, nie mogę
Przemek: Jak chcesz. Wznieśmy toast! -Hana podniosła swoją szklankę z sokiem. Następnie Przemek włączył muzykę. Piotr podszedł do Hany.
Piotr: Zatańczymy?
Hana: Jasne. Ja też coś dla Ciebie mam , ale dam Ci to jutro jak przywieziesz Łucję. I chciałabym żebyś to otworzył dopiero jak dojedziesz.
Piotr: Okey, ale odprowadzisz mnie na lotnisko?
Hana: Nie wyjeżdżaj.- przytuliła się do Piotra.
Piotr: Hana, Już o tym rozmawialiśmy
Przemek: Hana? Co ty tak na trzeźwo?- podszedł do nich lekko już pijany Przemek.
Hana: Ja dzisiaj nie piję. - wyszła z pomieszczenia, usiadła na ławce i zamówiła taksówkę. Piotr wyszedł na zewnątrz i usiadł obok Hany.
Hana: Widziałam, że sprzedajcie dom
Piotr: Tak, Emilia dzisiaj wyjechała ja wyjeżdżam pojutrze.
Hana: Czyli już nie wrócisz?
Piotr: Nie, Hana. Jutro odbiorę Łucję z przedszkola to się z nią pożegnam
Hana: Piotr, kocham Cię
Piotr: Ja Ciebie też- pocałował Hane. Otworzyły się drzwi
Przemek: Ups.. Przepraszam
Hana: Nic się nie stało. Ja już idę.
Piotr: Hana!
Hana: Pa Piotr! Do jutra!
Przemek:  Chyba Coś Przeszkodziłem
Piotr: Stary ty jesteś kompletnie pijany. Koniec imprezy!
Przemek: Ale jak to? Już?
***
Piotr: Hej Łucja
Łucja: Hej
Piotr: Chodź, zawiozę Cię teraz do domu okey?
Łucja: okey. -wsiedli do auta i zamierzali na swoje osiedle- Czemu Antka nie było w przedszkolu? Jest chory?
Piotr: Nie, nie jest chory. Antek nie będzie już chodził tutaj do szkoły. Przeprowadził się. I ja też wyjeżdżam.
Łucja:Spoko ja też się przecież się przeprowadziłam.
Piotr: No właśnie.
Łucja: Wiesz... Powiem Ci coś w tajemnicy.- szepnęła
Piotr: Dobra...- odpowiedział szeptem. Spojrzał we wsteczne lusterko i uśmiechnął się do córki
Łucja: Jak mama myślała, że śpię to rozmawiała z ciocią Elą. I nie usłyszałam wszystkiego , ale na pewno powiedziała jej, że jest w ciąży. To znaczy że będę miała siostrę, albo brata.- cicho powiedziała do Piotra. Ten zatrzymał się na parkingu i poważnie spojrzał na Łucję.
Łucja: No co?
Piotr: Nic. To masz fajnie. Ja zawsze chciałem mieć rodzeństwo.
Łucja: Jedziemy do domu?
Piotr: Najpierw pójdziemy na lody
Łucja: Super!!- wyszli z auta i udali się do kawiarni. Zamówili lody i poszli na plac zabaw. Dziewczynka bawiła się, a Piotr usiadł na ławce.
//-Muszę Ci coś powiedzieć
-Ja też//
//Ja dzisiaj nie piję. Nie mogę.//
//Nie będę operowała, źle się czuję//
//Piotr, zrobisz ty ten rezonans? Bardzo mi na tym zależy//

Łucja: Chodź się ze mną pobawisz.
Piotr: Już idę- bawił się z małą w najlepsze. Nie zauważyli kiedy minęło tak dużo czasu. Piotr dostał SMS-a
" Gdzie wy jesteście? Martwię się. Nie odbierasz telefonów, Hana"
Piotr: Łucja!
Łucja: Co?
Piotr: Chodź już jedziemy.
Łucja: Już idę.-Udali się do auta Piotr spojrzał na zegarek było już 2 godziny po lekcjach Łucji. W końcu dojechali do domu.
Hana: No nareszcie. Martwiłam się.-spojrzała na córkę. - Zjesz z nami?- zwróciła się do Piotra.
Piotr: Jasne- wszyscy usiedli do stołu. Dziewczynka zaczęła opowiadać:
Łucja: No bo byliśmy na lodach, a później na placu zabaw- Hana uśmiechnęła się do Piotra. - No i jakiś chłopiec się przewrócił, ale naprawdę sam się przewrócił.
Piotr: Jestem świadkiem.
Łucja: Nie prawda, bo ty siedziałeś i cały czas myślałeś. No i później pani powiedziała wujkowi " niech pan uważa na córkę" - specyficznie akcentowała te słowa.
Piotr: No, a Łucja stanęła w mojej obronie i powiedziała " To nie jest mój tata, to jest mój wujek"- zaakcentował te słowa identycznie jak Łucja poprzednio. Hana uśmiechała się, słysząc jak zabawnie mówią.
Łucja: Wcale tak nie mówiłam- oburzyła się.
Piotr: A właśnie, że tak.
Łucja: Nie. - rzuciła w mężczyznę oliwką z sałatki.
Hana: Ej ej ej. Przesadzacie.
Piotr: Pyszna jest ta sałatka.
Łucja: No, nasza ulubiona. Z serem pleśnym.
Hana: Pleśniowym- zaśmiała się kobieta.  Piotr spojrzał na talerz Hany, co nie uszło uwadze dziewczynki.
Łucja: Mamo, a ty dlaczego jej nie jesz? Przecież to nasza ulubiona.
Hana: Nie mam ochoty- uśmiechnęła się.
Piotr: Napijemy się wina?
Hana: Niestety nie mam żadnego...- Piotr widział że w szafce stoi czerwone wino.  Hana wstała od stołu i zaczęła zbierać naczynia. Piotr wziął do ręki swoją marynarkę.
Hana: Idziesz już?
Piotr: Tak
Hana: Czekaj prezent
Piotr: Dasz mi jutro na lotnisku.
Hana: Do jutra.

Piotr wyszedł już z domu był już prawie przy furtce, kiedy Wybiegła Łucja
Łucja: zaczekaj!- Łucja podbiegła do Piotra i wskoczyła na jego ramiona. Mocno się przytuliła. Hana patrzyła na nich przez okno. -Szkoda, że jednak nie jesteś moim tatą.
Piotr: Pa Łucja- miał łzy w oczach. Dopadały go wyrzuty sumienia. Pocałował córkę w policzek i odszedł. Łucja stała i patrzyła na odjeżdżające auto.
***
Piotr: Rafał, ona jest w ciąży.
Rafał: Co?
Piotr: Próbowała mi powiedzieć, ale...
Rafał: Ale zaskoczyłeś ją wyjazdem.
Piotr: Łucja mi powiedziała.
Rafał: Może to nie prawda. Wiesz jak to dzieci...
Piotr: Łucja nie kłamie. Hana nie piła na imprezie. Unikała operacji i rezonansów. Nie jadła ulubionego dania na obiedzie, bo był w niej ser pleśniowy.
Rafał: No i co teraz zrobisz?
Piotr: Nie wiem. Nie mogę wyjechać.
***
Hana: Łucja!
Łucja: Tak mamo!?
Hana: Możesz na chwilkę przyjść!?
Łucja: Jestem- dziewczynka pojawiła się w drzwiach.
Hana: Chodź usiądź Koło mnie.- dziewczynka posłusznie to zrobiła. - Muszę Ci coś powiedzieć. Będziesz miała braciszka albo siostrzyczkę.
Łucja: Wiem
Hana: A skąd wiesz?
Łucja:Słyszałam jak rozmawiałaś z ciocią.
Hana:  A słyszałaś coś jeszcze?
Łucja: Nie, bo chyba zasnęłam
Hana: A mówiłaś komuś?
Łucja: Jeszcze nie
Hana: No to nie mów. A po drugie to wtedy z tym zdjęciem... Bo ty się wtedy nie pomyliłaś... Kochanie wujek Piotr naprawdę jest Twoim tatą.-odetchnęła z ulgą.
Łucja: A czy on jeszcze kiedyś nas odwiedzi?
Hana: Niestety nie- nagle usłyszała dźwięk telefonu. SMS od Piotra: ,, Nie ma mnie już w Leśnej Górze. Przyjeżdżam za dwa tygodnie na kilka dni to się spotkamy. Wtedy mi dasz ten prezent. Piotr" odpisała: ,,Czasami Cię nie rozumiem. Powiedziałam jej. Uznałam, że tak będzie lepiej, Hana"  zaraz odpisał: ,,Miałaś  nie utrudniać. Widziałaś jak ciężko nam było się rozstać, Piotr" ,, Masz rację widziałam. Ale nie mogłam dłużej patrzeć na tą smutną osóbkę, która patrzy na zdjęcie swojego ojca. Ona nie jest niczemu winna, Hana"

DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ.

,, Mam nadzieję że już jedziesz i masz ze sobą Łucję, Piotr"
,, Piotr, przecież mieliśmy nie utrudniać, Hana"
,, Proszę weź ją ze sobą, Piotr"

Hana: Łucja, chodź jedziemy się zobaczyć z tatą
Łucja: Super


Kobieta z córką dojechały na lotnisko. Hana wyszła z auta, wzięła ze sobą małą kopertę. Złapała córkę za rękę i szła przed siebie. Kiedy zobaczyła Piotra, puściła Łucję i rzuciła mu się w ramiona. Piotr postawił Hanę na ziemię. Uklęknął przed nią i wyjął małe czerwone pudełeczko z kieszeni.
Piotr: Wyjdziesz za mnie?
Hana: Tak- podała mu dłoń, by ten mógł włożyć pierścionek. Dookoła zaczęły unosić się czerwone balony w kształcie serc. Hana pocałowała Piotra.
Hana: Ja mam dla Ciebie prezent. Jest...
Piotr: Wiem
Hana: Skąd?
Piotr: Mam bardzo rezolutną córkę.- Hana spojrzała w stronę dziewczynki, a ta tylko się uśmiechnęła. Podbiegła do pary i mocno ich przytuliła...

,,Mówią, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, jednak czasami dwoje ludzi potrzebuje chwili przerwy, by móc za sobą zatęsknić, uświadomić sobie jak wszystko blednie i traci sens bez drugiego człowieka"






KONIEC

sobota, 13 lutego 2016

cz. XIII

Zapraszam już na przedostatnią część tego opowiadania. Po tym opowiadaniu-będą dwa tygodnie przerwy. Mam nadzieję, że będziecie na mnie czekać. Miłej lektury nutka3321


Hana: Przepraszam... - dzwonek do drzwi
Łucja: Ja otworzę... Mamo mogę teraz iść...
Hana: Możesz- usłyszeli trzaśnięcie drzwiami.
Piotr: Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć? 
Hana: Piotr...
Piotr: Co ? Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć? Dlatego nie pozwalałaś mi tu wchodzić?  - Wyszedł i trzasnął drzwiami. Hana usiadła obok fotela, oparła się o ścianę i zaczęła płakać.Niedługo potem  do domu wróciła jej córka.
Łucja: Mamo zjemy obiad?
Hana: Tak kochanie już- kobieta zaczęła wycierać oczy rękami.
Łucja: Dlaczego płaczesz? - dziewczynka przytuliła się do mamy- Wujek już poszedł?
Hana: Tak poszedł. Chodź zjemy. - Usiadły do stołu i zjadły posiłek. Do końca dnia bawiły się razem. Kiedy dziewczynka już zasnęła kobieta wyjęła z torebki test ciążowy i poszła do łazienki. Zrobiła wszystko tak jak kazali w instrukcji. Usiadła na podłodze, a test położyła na pralce. Za kilka minut spojrzała na wynik- dwie kreski. Wzięła do ręki laptop i zaczęła wideo rozmowę z Elką.
Elka: Hej kochanie. Czemu płaczesz?
Hana: Jestem w ciąży.
Elka: Co?  Z nim?
Hana: Z Piotrem.
Elka :  Powiedziałaś mu
Hana: Jeszcze nie. Nie wiem czy w ogóle...
Elka: Hana, nie możesz drugi raz popełnić tego samego błędu.
Hana: Wiem, ale...
Elka: A o Łucji wie?
Hana: No właśnie się dowiedział i wyszedł trzaskając drzwiami
Elka: Ale mu Powiedziałaś
Hana: No właśnie przypadkowo się dowiedział.
Elka: A mówiłam powiedz od razu
Hana: No wiem. Przepraszam- pobiegła do łazienki i zwymiotowała. Wróciła przed komputer 
Elka: Wszystko w porządku? 
Hana: Tak. Muszę kończyć bo Łucja się obudziła.- zamknęła szybko laptop . Łucja wcale się nie obudziła. Hana po prostu nie chciała już słuchać "rad" swojej przyjaciółki. Położyła się do łóżka i długo nie mogła zasnąć. W końcu jej się to udało.
KOLEJNY DZIEŃ
Rafał: Ale jak to?
Piotr: Nie mogę tu zostać.
Rafał:  Powiedz Dlaczego.
Piotr: Nie mogę.
Rafał: I co zostawisz Hane. Przecież ją kochasz, a Łucja Cię...
Piotr: Skąd wiesz o Łucji?
Rafał: No przecież leżała u nas w szpitalu.
Piotr: A no tak.
Rafał: Piotr? Chciałeś coś powiedzieć?
Piotr: Nie chciałem.
Rafał: Co miałem wiedzieć o Łucji ?
Piotr: Nic
Rafał: okey, nie chcesz...
Piotr: Jestem jej ojcem
Rafał: Wow- szeroko otworzył oczy.- I dlatego wyjeżdżasz. Gratuluję
Piotr: Nie dlatego.
Rafał: Nie rób tego
Piotr: Za późno- zapukał do gabinetu dyrektora.
Tretter: Witam. Co Cię do mnie sprowadza?
Piotr: Wypowiedzenie- podał dyrektorowi papier.
Tretter: Żartujesz?
Piotr: Wyjeżdżam.
Tretter: Przez Hane?
Piotr: Nie. Przez córkę.
Tretter: Słucham?
Piotr: Do widzenia.- wyszedł z gabinetu i Wybrał numer do Hany, ale zaraz go skasował. Zobaczył kobietę na korytarzu.
Piotr: Hana, muszę Ci coś powiedzieć.
Hana: Ja też 
Piotr: Spotkajmy się w parku na naszym osiedlu po południu.
Hana: Okey.
*** 
Hana już skończyła dyżur, ale w szpitalu zatrzymała ją pilna operacja. Wybiegła ze szpitala i szybko pobiegla do przedszkola. 
Hana: Dzień dobry
Przedszkolanka: Dzień dobry, ale Łucji już nie ma. Pan Piotr ją odebrał razem z Antkiem.
Hana: Aha zapomniałam. Przepraszam.
Przedszkolanka : Nic się nie stało- Hana usiadła na krześle popierając się o stolik.- dobrze się pani czuje.
Hana: Mogę prosić szklankę wody?
Przedszkolanka: Tak już daję.-  Hana wyszła z przedszkola i pojechała do domu Emilii. Zadzwoniła do drzwi otworzył jej Piotr. 
Hana: Co Ci miałam powiedzieć?-zapytała nieśmiale-  "Hej Piotr, to ty? Pamiętasz mnie? Nie? To szkoda. To jest twoja córka." Uwierzyłbyś?
Piotr: Nie wiem. Dzieciaki się bawią. Chodź porozmawiamy. 
Hana: Nie odezwałeś się do mnie przez dwa dni, a potem odbierasz moją córkę. Mogłeś chociaż poinformować 
Piotr: Naszą córkę. No, ale Łucja już wie.
Hana: Co? 
Piotr: Ty byś jej nigdy nie powiedziała.
Hana: Jakim prawem ty decydujesz o takich rzeczach?
Piotr: Wyjeżdżam.
Hana: Co? Powiedziałeś jej i teraz wyjeżdżasz? A co z Antkiem? 
Piotr: Antek nie jest moim synem, a Łucję biorę ze sobą.
Hana: Nie możesz 
Piotr: Mogę jestem jej ojcem.
Hana: Ojcem?? Co Cię uprawnia do tego tytułu?  Gdzie byłeś przez te wszystkie lata?! Gdzie byłeś jak tyle czasu miała kolkę!? Jak ząbkowała?! Jak stawiała pierwsze kroczki?! Gdzie byłeś za każdym razem kiedy pytała o tatę!? Gdzie?!! Gdzie ty wtedy byłeś? Nie chciałam od ciebie nic i teraz też nie chcę. Nie zabierzesz mi jej. Po moim trupie.- kobieta odeszła kilka metrów i usiadła na ławce. 
Piotr: Masz rację nie było mnie, ale Hana ja nie chcę się kłócić. Kocham Cię.
Hana: To dlaczego wyjeżdżasz?- spojrzała na ukochanego...


,,Tak to już jest gdy na kimś ci zależy. Zaangażujesz się, zakochasz się , przeżyjesz najwspanialsze dni w swoim życiu, a później zostaniesz sama. Bez żadnego konkretnego wyjaśnienia"

sobota, 6 lutego 2016

Cz. XII

Sobota = next. Miłej lekturki. Nieco krótka, ale musiałam zakończyć w tym momencie

Nie odebrała.Poszedł do Hany.
Piotr: Skończyłaś już?
Hana: Tak, idę jeszcze do Łucji.
Piotr: Okey to zadzwoń do mnie kiedy  po Ciebie przyjechać.
Hana: A jedziesz już?
Piotr: Tak, Muszę coś załatwić.
Hana: Dobra jedź ja dam sobie radę.
Piotr: Na pewno?
Hana: Tak, jedź. - Kobieta poszła do córki.
Łucja: Mamo ja chcę już do domu.
Hana: Jutro już stąd wyjdziesz.
Łucja: A Madzia już wyszła.
Hana: Ale Madzia nie miała operacji.
Łucja: A wiesz? Był dzisiaj u mnie Antek
Hana: Tak? To super.
Łucja: I mówił że jego rodzice się wczoraj kłucili.
Hana: Może po prostu głośniej rozmawiali.
Łucja: I ciocia myślała że wujek jest moim tatą.
Hana: To zabawne, bo ty też tak myślałaś.
Łucja: I ciocia kazała wujkowi iść do ciebie
Hana: Na pewno mu się coś przesłyszało.
Łucja: Nie, bo jego tato nie spał w domu.
Hana: Na pewno miał dyżur. 
Łucja: Mamo zostaniesz ze mną na noc.
Hana: Nie mogę.
Łucja: A jutro przyjdziesz?
Hana: Obiecuję, że przyjdę.
Łucja: A idziesz już?
Hana: No niestety tak.
Łucja: Nie Jeszce.
Hana: Zostanę aż nie  zaśniesz.okey?
Łucja: okey
*** 
Emilia: Co ty do cholery robisz? - zapytała jak zobaczyła męża grzebiącego w szafkach.
Piotr: Książeczka zdrowia Antka.
Emilia: Po co ci ona? 
Piotr: Muszę coś sprawdzić. 
Emilia: Na półce w kuchni- pobiegł do kuchni i wziął książeczkę.
Piotr: AB...- spojrzał na Emilię. Oszukałaś mnie.
Emilia: Ty też mnie zdradziłeś. 
Piotr: Wykorzystałaś mnie.
Emilia: Ty też mnie...
Piotr:  Nasze małżeństwo nie ma już  sensu. Jutro przyjdę po resztę rzeczy. Chciałbym się widywać z Antkiem. Będę go odbierał z przedszkola.
Emilia: Dobrze 
Piotr: Nie musisz mu  mówić .
Emilia: Nawet nie miałam zamiaru. 
***
 Hana wróciła do domu i przywiesiła spowrotem na ścianie zdjęcie Piotra. Położyła się spać. Kolejnego dnia poszła do pracy. Dyżur kończyła o 10, a wypis Łucji miał być dopiero o 13. Postanowiła poprosić o pomoc Piotra.
Hana: Hej, pogodiłeś się z żoną?
Piotr: Nie bardzo, a po czym to wywnioskowałaś?
Hana: Nie było Cię u mnie.
Piotr: Spałem w szpitalu
Hana: Dobra. Mam prośbę.
Piotr: Jaką?
Hana: O której kończysz?
Piotr: o 14
Hana:  Świetnie. Weźmiesz Łucje?
Piotr: Jasne.
Hana: To będę na was czekała w domu... Z obiadem...
Piotr: Już się nie mogę doczekać.
Hana: Zrobię coś wyjątkowego
Piotr: Mmm...- wpił się w usta Hany. 
Rafał: Cześć gołąbki.- Piotr szybko oderwał się od Hany.
Hana: Cześć - odpowiedziała zmieszana.
Piotr: No to...
Hana: Do zobaczenia.- odeszła od przyjaciół. 
Rafał: Widzę że przejrzałeś na oczy. 
Piotr: O co Ci chodzi?
Rafał: Od początku was do siebie ciągnęło. A co z Antkiem?
Piotr: Nie jest moim synem, ale go kocham i będę się z nim spotykał... Po rozwodzie.
Rafał: No nareszcie
Piotr: Dzięki
Rafał: Nie ma za co
***
Piotr: Hej Łucja.
Łucja: Hej. Widziałeś gdzieś mame miała po mnie przyjść i jej nie ma.
Piotr: Mama prosiła żebym ja cię odebrał. 
Łucja: Super.
***
Piotr: Hana! Jesteśmy!
Hana: Jestem w kuchni!
Łucja: Mamusia!- dziewczynka wskoczyła mamie na ramiona.
Hana: Cześć kochanie.
Łucja: Chodź Ci pokażę mój pokój.
Hana: Absolutnie - dziewczynka pobiegła do pokoju. Piotr wykorzystał okazję i pocałował Hanę. 
Łucja: No idziesz?- Krzyknęła ze swojego pokoju.
Hana: Nie, wujek nie idzie!
Piotr: Yhy. Chyba coś się przypala.
Hana: Cholera.- Hana schyliła się do piekarnika, a mężczyzna poszedł do pokoju Łucji.
Łucja: Patrz to jest mój tata.- pokazała dziewczynka. Piotr Wziął do ręki fotografię. 
//Piotr, miał zielone oczy// 
spojrzał w stronę kuchni.
// Wyjechał. Tego dnia dowiedziałam się że jestem w ciąży//

Hana: Obiad! Idziecie? - stanęła w drzwiach pokoju i spojrzała na Piotra...


,, Wiesz co jest dobre i miłe w życiu, w tym jakże pogwatmanym życiu, które daje nam radość i szczęście, ból i cierpienie? Wiesz co jest dobre i miłe? Bo ja wiem. To spotkanie kogoś wyjątkowego, kogoś z kim możemy rozmawiać godzinami czy to dzień czy w nocy. To spotkanie kogoś, kto nas wysłucha, zrozumie lub postara się zrozumieć. To osoba, z którą spędzanie każdej chwili daje nam radość i szczęście"

sobota, 23 stycznia 2016

Cz.XI

Zapraszam na kolejną część. Krótki fragment jest +18 dlatego młodsze osoby proszę o pominięcie tego fragmentu lub tej części. Miłej lektury. nutka3321



Tretter: O czym ty mówisz.?
Hana: Przepraszam ale to jest moja sprawa.
Tretter: No tak przepraszam- dyrektor wyszedł z sali. Minął się w drzwiach z Piotrem
Piotr: Hana. Musisz już iść
Hana: Nie mogę zostać?
Piotr: Nie bardzo. Jutro do niej przyjdziesz.
Hana: Pa kochanie
Łucja: Pa
Piotr: Choć zawiozę Cię
Hana: Kochanie jutro mam rano dyżur to będę do Ciebie zaglądać
Łucja: Dobra mamo.
Hana: Do jutra
Łucja: Już możesz iść
Hana: Już idę. Pa - kobieta dała córce buziaka w czoło i wyszła
Piotr: Pewnie zauważyłaś, że jej stan się poprawił. Jak dobrze pójdzie to za dwa dni ją wypiszemy
Hana: To dobrze.
Piotr: Zawiozę Cię do domu.
Hana: Dziękuję
***
Piotr: Kochanie wróciłem!
Emilia: Nie mów tak do mnie i nie krzycz tak bo obudzisz Antka
Piotr: Przepraszam
Emilia: Gdzie byłeś?
Piotr: W szpitalu
Emilia: Ze swoją córeczką na boku. Już wiem dlaczego ciągle gościła w naszym domu
Piotr: Ona nie jest moją córką
Emilia: Nie wierzę w żadne Twoje słowo
Piotr: To że ona tak myślała...
Emilia: Nie będę Cię słuchała
Piotr: Rozumiem, że mam spać na kanapie
Emilia: Idź spać gdzie chcesz. Ale na pewno nie w tym domu
Piotr: Kochanie...
Emilia: Nie mów tak.
Piotr: Według Ciebie gdzie mam iść?
Emilia: Idź sobie do Hany. Z nią przecież masz lepiej
Piotr: Żebyś wiedziała- wziął torbę i wyszedł z domu.
***
Hana oglądała telewizję. Nagle usłyszała dzwonek do drzwi. Spojrzała przez wizjer- Piotr. Otworzyła drzwi.
Hana: Hej
Piotr: Hej przenocujesz mnie?
Hana: Jasne. Wchodź- Mężczyzna wszedł do środka. Zdjął płaszcz.
Piotr: Mogę spać na kanapie albo u Łu...- kobieta stanęła na palcach i pocałowała Piotra. Ten odwzajemnił pocałunek. Podniósł Hane i ciągle całując położył na łóżku w  sypialni.Szybko rozpiął swoją i jej koszulę. Zaczął całować jej brzuch. Po chwili pozbył się jej stanika i zaczął pieścić jej piersi. Ściągnął jej spodnie, a potem zsunął swoje. Hana dotknęła dłonią jego męskości. Poczuła że jego członek staje się coraz większy. Nagle przerwała pocałunki.Pomyślała o Łucji. O swojej obietnicy.
Piotr: Stało się coś ?
Hana: Nie- ponownie go Pocałowała. Teraz to on dotknął jej kobiecości, a ta rozchyliła nogi. Piotr wszedł w nią. Jeszcze bardziej wpiła się w jego usta. Jego ruchy były wolne i taktowne. Ich jęki wypełniały całą sypialnię. Znowu zaczął dotykać jej piersi. Przyspieszył swoje ruchy. Oboje doszli w tym samym momencie.Złożył w niej swoje nasienie  i wyszedł z niej. Leżeli obok siebie i wyrównywali oddechy.  
Hana: Dziękuję.
***
Hana: Piotr wstawaj. Za pół godziny mamy dyżur.
Piotr: Już wstaję.
Hana: Idę wziąć prysznic,  śniadanie masz na stole
Piotr: Dziękuję
Hana: Drugi prysznic jest na górze a ręcznik w salonie.
Piotr: Aha
Hana: No wstawaj.
Piotr: No już.
Hana: Rób co chcesz. - wzięła ręcznik do ręki. Po drodze do łazienki zajrzała do pokoju córki i zdjęła ze ściany zdjęcie Piotra. Schowała je w szufladzie. Poszła do łazienki i odkręciła ciepłą wodę. Tego potrzebowała- gorący prysznic.

Piotr wstał z łóżka i zajrzał do kuchni. Wziął recznik z salonu i kierował się do górnej łazienki. Po drodze zajrzał do pokoju Łucji. Jego uwagę przykuło zdjęcie które stało na półce. Przedstawiało Hanę z Łucją zaraz po urodzeniu. Był pewien że ma z Haną zdjęcie mniej więcej z tego okresu. Odłożył fotografię na miejsce i poszedł do łazienki. Odkręcił zimną wodę. Tego potrzebował- zimny prysznic.

Oboje wyszli z łazienki.
Piotr: Wow. Ślicznie wyglądasz
Hana: Dziękuję- Hana lekko musnęła usta Piotra. Ubrana była w czarno-białą koszulę wkasaną w czerwone rurki.
Piotr: Zjemy razem ?
Hana: Jasne-usiedli przy stole- Więc mówisz, że się rozwodzicie?
Piotr: Nic takiego nie powiedziałem. -Hana skrzywiła uśmiech-  No ale pewnie tak
Hana: Smucisz się? Jak dla mnie to dobrze. Nigdy jej nie lubiłam. Ja nie wiem gdzie ty miałeś oczy.
Piotr: Już Ci mówiłem. Zaszła w ciążę co miałem zrobić?
Hana: Wrócić do dziewczyny, która Cię kochała.
Piotr: Tylko jeden problem, takiej nie było.
Hana: Na pewno?
Piotr: A poza tym nie chciałem zostawiać jej z tym samej.
Hana: No tak...
Piotr: Zaraz...
Hana: Jedziemy?
Piotr: Tak. Nie sprzątamy?
Hana: Jak wrócę to to pozbieram- wyszli z domu i wsiedli do samochodu Piotra. Byli w drodze do spitala
Hana: Możesz u mnie zostać dopóki Łucja nie wróci.
Piotr: Nie, przecież nie będę u Ciebie mieszkał. Wynajmę coś jak Emilia na dobre mnie wyrzuci.
Hana: Jak chcesz- dojechali do szpitala. Hana wyszła z auta i ruszyła do szpitala w drzwiach spotkała Wiktorię
Wiktoria: A wy to tak zawsze będziecie razem jeździć?
Hana: No może, zobaczymy- przyjaciółki zaczęły się śmiać. Hana udała się na dziecięcy. Podeszła do Tomasza.
Hana: Hej. Co z nią?
Tomasz: Jak na razie wszystko okey.
Hana: To dobrze. - pożegnała się z lekarzem i poszła do sali córki.
Hana: Hej kochana
Łucja: Hej. Mamo?
Hana: Tak
Łucja: Czy ciocia Emilka pokłuciła się wczoraj z wujkiem?
Hana: Tylko trochę.
Łucja: Aha. Tutaj obok mnie leży taka fajna Madzia i ona powiedziała że jak jej rodzice się klucili to się rozwiedli.
Hana: Nie no co ty skarbie. Ciocia z wujkiem się nie rozwiodą.
Łucja: O Madzia się obudziła. Możesz już iść.
Hana: No wiesz co. Dopiero przyszłam.
Łucja: Ale już idź.
Hana: Okey przyjdę jak skończę pracę.
Łucja: Mhm.
***
Piotr: Słucham
Emilia: (...)
Piotr: Pamiętam
Emilia: (...)
Piotr: Zrobię u nas w szpitalu
Emilia:(...)
Piotr: Pa

***

Rafał: O... Pan doktor z synem. Co was do mnie sprowadza
Piotr: Sluchaj... Morfologia z rozmazem.
Rafał: Stary...
Piotr: No proszę. Emilia mnie zabije.
Rafał: No tak żona. Już, zobaczę co da się zrobić

2 GODZINY PÓŹNIEJ

Rafał: Piotr, ty oddawałeś kiedyś krew swojej żonie,  nie?
Piotr: Tak
Rafał: A Rh+ ?
Piotr: No tak. Mamy tą samą grupę.
Rafał: No, a Antek ma AB Rh-
Piotr: Coś mi sugerujesz?
Rafał: Ja? Ja tylko jako stary przyjaciel próbuje Ci coś udowodnić.
Piotr: A i A nie może dać... Mój syn...
Rafał: Nie jest twoim synem - Jakby dokończył zdanie za Piotra
Piotr: Nie to nie możliwe.  Musimy to jeszcze raz sprawdzić
Rafał: Jak chcesz. Przyprowadź jutro na izbę Antka.
Piotr: Albo nie. Nie musimy...- Piotr nie mógł uwierzyć w to co przed chwilą usłyszał.Wyjął z kieszeni telefon i  Wybrał numer do swojej żony...


sobota, 16 stycznia 2016

Cz.X

Jest kolejna część. Zapraszam do czytania. Komentarze miło widziane ;) Pozdrawiam nutka3321
Piotr: Zawioze Cię
Hana: Nie, masz dyżur
Piotr: Przecież zdążę
Hana: Wykluczone ktoś nas zobaczy
Piotr: Okey 
***
Hana: No co tam skarbie?
Łucja: Mama?!
Hana:  Co się stało?
Nauczycielka: Wyszłam z nią w trakcie spektaklu. Zaczęła wymiotować. Wydaje mi się że po prostu się czymś zatruła 
Hana: Dobrze, dziękuję bardzo. Do widzenia
Nauczycielka: Do widzenia
Hana:Co się stało szkrabie?
Łucja: Brzuszek mnie boli. 
Hana: Weźmiemy w domu syropek. Okey?
Łucja:Mhm.
Hana:Wsiadaj
Łucja:Mamo boli mnie też głowa
Hana: Już dojeżdżamy skarbie.
Pokaż głowę. Chyba masz gorączkę.wejdź do domku.- kobieta zmierzyła temperaturę dziewczynce.-38,5 muszę znaleźć zastępstwo na dyżur. Poczekaj chwilę. 
KILKA DNI PÓŹNIEJ
Hana: Piotr ona ma już trzeci dzień ponad 40° 
Piotr: Podrzuć ją dzisiaj do mnie ja się nią zajmę. 
Hana: Nie no co ty. 
Piotr: Wejdę do niej. Jest u siebie?
Hana: yyy.. Nie - stanęła zasłaniając drzwi do pokoju córki- jest u mnie w sypialni. 
Piotr: Cześć Łucja. Źle się czujesz- dziewczynka kiwnęła głową. - Ma jakieś inne objawy oprócz gorączki?
Hana:Nadal wymiotuje.- Piotr dotknął czoła dziewczynki. 
Piotr: Jedziemy do szpitala.
Hana: Słucham?
Piotr: To może być wyrostek.
Hana: Jak to?
Piotr: Owiń ją w jakiś koc i wynieś do mojego samochodu.
Hana:Już 
***
Piotr: Choć z nią na izbę 
Hana: Już 
Piotr: Wejdź. Słuchaj, Łucja Goldberg 6 lat 
Tomasz: Wiem ona już tu była ze złamaną ręką pół roku temu 
Piotr: Wysoka gorączka wymioty. Zrób Rentgen 
Tomasz: Jasne
*** 

Tomasz: Słuchaj pojedziemy teraz do takiego pokoju. Polozysz się na  łóżku i wiedziesz do takiej rury okey?
Łucja: Mhm
Tomasz: To połóż się tutaj.

   Trwa badanie
Piotr: Patrz płyn w..
Tomasz: Cholera.Łucja ,już kończymy
Piotr: Łucja!- wbiegł do dziewczynki- ona straciła przytomność
Tomasz: Cholera. Musimy operować 
Piotr: Operuje z Tobą 
Tomasz: Okey. - wybiegli z dziewczynką.
Hana: Co się stało?
Piotr: Wyrostek się rozlał po wszystkich narządach, stąd wymioty. Musimy szybko operować. Podpisz zgodę
Hana : Ty też operujesz?
Piotr: Tak 
Hana: Dziękuję
Piotr: Nie dziękuj. Na razie nie ma za co. Przyjechaliśmy w samą porę. Jest z nią bardzo źle
Hana:Ale ty nie masz dyżuru Przemek ma...
Piotr:Ja operuje.-Pobiegł na blok z jego zachowania Hana wywnioskowała, że jej córka jest w bardzo ciężkim stanie. Usiadła na krześle i zaczęła płakać.
Tretter:Hana? Co ty tu robisz, miałaś być z córką w domu.
Hana: Jest operowana 
Tretter: Co się stało?
Hana: ,,Wyrostek rozlałsię  po wszystkich narządach". Tak mi powiedzieli
Tretter: Wszystko będzie dobrze- te słowa nie uspokoiły kobiety.  Wynikało z nich,że naprawdę jest bardzo źle. 
OPERACJA 
Piotr: Krew 
Anestezjolog: Ciśnienie spada
Tomasz: Tracimy ją 
Piotr: Ssak 
Tomasz: Odsysaj
Piotr: Już. Ciągle krwawi 
Tomasz: Musimy zatamować krwotok.
Piotr: Staram się 
***
Hana: Co z nią?
Piotr: Pdczas operacji zaczęła krwawić. Jest w ciężkim stanie. Ledwo ją uratowaliśmy.
Hana: Gdzie jest?
Piotr: 12
Hana: Dziękuję
***
Hana: Kochanie
Łucja: Mama
Hana: Jak się czujesz?
Łucja: Nie wiem. Kiedy wrócimy do domu?
Hana: Zostaniesz tutaj kilka dni.
Łucja: Dlaczego?
Hana: Bo miałaś operację 
Łucja: No i co z tego?
Hana: Musisz poleżeć 
Piotr: Hana.- kobieta odwróciła głowę
Hana: Tak ? 
Piotr: Mogę Cie prosić na chwilę?
Hana: Jasne. Kochanie zaczekasz chwilę?
Łucja: Mhm
Hana: Co się stało?-wyszła z sali
Piotr: Nic. Jak się czuje Łucja? 
Hana: Dziękuję Ci 
Piotr: Wykonywałem swoją pracę.
Hana: Nie prawda. Jesteś już dawno po dyżurze. Dziękuję - Pocałowała Piotra w policzek. Ich twarze były blisko siebie. Zdecydowanie za blisko. Ich usta się połączyły. Nagle uslyszeli za sobą głos kobiety.
Emilia: Piotr?
Piotr: Co ty tu robisz? Gdzie Antoś?
Emilia: W domu z opiekunką. A ty co tu robisz? Zdaje się że już dawno skończyłeś.
Hana: Ja już pójdę do Łucji.
Piotr: Operowałem.
Emilia: Właśnie widzę. 
Piotr: Emilia...
Emilia: Spakuję Twoje rzeczy
Piotr: Emilia..
Emilia: Wtedy co u niej byłeś jak Antoś zachorował to nie zasłabła prawda? -Piotr milczał - No właśnie. Łucja jest Twoją córką?
Piotr: Nie jest 
Emilia: Nie wierzę Ci. Możesz się spotykać z Antkiem kiedy chcesz. Ale nasze małżeństwo już nie ma sensu
Piotr: Emilia!- kobieta zawróciła 
Emilia: Masz rację o czymś zapomniałam.- Uderzyła męża w policzek i odeszła. 
Tretter: Co tu się dzieje?! Takie sceny w szpitalu? - Piotr nie zwrócił uwagi na dyrektora. Ominął go i odszedł, a Hana stała przy drzwiach sali córki i patrzyła. Podszedł do niej dyrektor. 
Tretter: Co się tutaj stało? Wiem że nie powinienem się wtrącać, ale Piotr miał rodzinę...
Hana: Ta kobieta pierwsza zniszczyła moją rodzinę.- odwróciła się i usiadła koło córki